Ghost Rider - SuperBohaterowie Tom 6

Oceń dodatek:12345
Średnia ocena dodatku:01234 (2.50), głosów: 2

2010-01-28, Niezależna kolekcja

Kiedy Johnny Blaze (Nicolas Cage) był nieznanym motocyklistą - kaskaderem, by uratować życie ojca, podpisał cyrograf z diabłem (Peter Fonda). Lata później, kiedy Johnny święci międzynarodowe sukcesy, diabeł składa mu kolejną propozycję; jeśli będzie nocami tropił zagubione, złe dusze i wysyłał je do piekła, ten uwolni jego własną duszę. Marzący o powrocie do normalnego życia i ukochanej kobiety (piękna Eva Mendes) Blaze akceptuje warunki diabła. Nie wie jednak, że zanim jego dusza zazna spokoju, jako Ghost Raider będzie musiał pokonać Blackhearta (Wes Bentley), diabelską nemezis i syna Mefistofelesa, który planuje stworzyć prawdziwe piekło na ziemi...

źródło: www.filmweb.pl 


Dodane przez Earl_Grey

Komentarze

Mr.Chiquita| Czwartek, 28 stycznia 2010
Bardzo słaba ekranizacja komiksu, na zasadzie 'obejrzyj i zapomnij' (ale nie za tę cenę). Nawet miłośnikom komiksu radzę omijać szerokim łukiem. W kolekcji jest kilka lepszych ekranizacji, choćby X-men'i. :P
Gauho| Czwartek, 28 stycznia 2010
Ja to samo mogę napisać na przykład o podanym przez ciebie X-men'ie!
Mr.Chiquita| Piątek, 29 stycznia 2010
Gauho:
Ja to samo mogę napisać na przykład o podanym przez ciebie X-men'ie!
A proszę cię bardzo, chętnie wysłucham twojej opinii. Co jest złego w ekranizacji X-menów? Fakt, seria nie jest tak rewelacyjna i brawurowa jak Batmany Nolan'a, ale na pewno wyprzeda tę ekranizację Ghost Rider'a. W gruncie rzeczy, poza przyzwoitymi efektami specjalnymi, nie ma w sobie nic do zaoferowania. A nawet denerwuje nadmierną ilością komediowych scen (w końcu to miał być film akcji, a nie komedia z Cagem). Autorzy chyba nie mieli pomysłu i koncepcji, bo z fabuły nic szczególnego nie wynika i zakończenie też pozostawia wiele do życzenia. Poza tym Cage nie ratuje filmu, jest sztuczny i nie oddaje prawie żadnych emocji. Jako miłośnik i posiadacz wielu komiksów, mógłbym film ocenić jeszcze niżej, ale wolałem ocenić go z punktu widzenia kinomana (bo zakładam, że kinomanów jest więcej, a papierowy oryginał zna i orientuje się w nim niewielu).

Partner serwisu: